seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
Weszła do dormitorium, zamknęła drzwi i zjechała w dół po dębowej powłoce. Cały czas uśmiechnięta, schowała zarumienione policzki w dłonie i spojrzała na przyjaciółki z iskierkami w oczach. Nadal miała czerwoną czapkę na głowie oraz była w kurtce, jednak rozwichrzone, ciemne włosy, łaskoczące delikatnie policzki, dodawały jej uroku. Angelina podeszła do niej wolnym krokiem, wyciągnęła ręce, żeby pomóc jej wstać, odganiając nogą łaszącego się do jej łydki kota, należącego do jednego z mieszkanek pokoju. Wendy chwyciła jej dłonie w pewnym uścisku i pociągnęła się, by po chwili stać na prostych nogach.
— Opowiadaj! — Kiwnęła zachęcająco głową Alicja, odkładając na pościel szalik w barwach swojego domu. — Co mówił? Nawet nie wiesz, jaka jestem ciekawa! — ponagliła ją, biorąc w palce kartę z czekoladowych żab, po czym z czułością odłożyła ją na stolik nocny obok gogli, których używała podczas meczy w deszczową pogodę.
— Nie uwierzycie. — Zaśmiała się perliście.
— Przytulił cię? Albo nie! Pocałowaliście się?! — rzuciła bez ogródek Rina, jakby myślała nad tymi pytaniami już wcześniej, a teraz nie mogła się zdecydować, które z nich jest najlepsze. Padła na łóżko, przekręciła się na brzuch, tak by mieć dobry widok na współlokatorki i podparła podbródek, po czym spojrzała na szatynkę z wyzywającym, znaczącym uśmiechem.
— W przeciwieństwie do ciebie i tego Puchona, nie sądzę, żeby Wendy i George omijali takie poziomy jak, no nie wiem, związek. — Wywróciła oczami Angelina, puszczając z widoczną uciechą ręce rezerwowej. Od momentu, gdy Devir wróciła z biblioteki, nie dawały jej nawet momentu spokoju, chociaż ta upierała się, że tajemniczy uczeń Hufflepuffu jest tylko przyjacielem.
— Jesteście obydwie okropne! — Wskazała palcem na Johnson i Merlinowi winną Alicje, w tę pierwszą rzucając poduszką. Zaatakowana Gryfonka zrobiła szybki unik, tak, że zagłówkiem dostała ściana. — Już mówiłam, że jest tylko moim kolegą! Nic więcej! Koniec tematu!
— Bla bla bla! My już swoje wiemy, Rina! — Zachichotała blondynka, chowając resztę czekoladowych żab do kufra.
— Może damy w końcu powiedzieć coś Wendy? — jęknęła w odpowiedzi, czując, że pieką ją policzki, a pewność siebie ulatuje z niej jak para z kociołka. Spojrzała zachęcająco na koleżankę, zmieniając gwałtownie pozycje, chcąc także nieco zatuszować swoje nagłe spięcie. — Ale niewygodne to łóżko!
— Strasznie dużo dzisiaj krzyczysz, zaparz meliskę w kuchni, skrzaty chętnie podadzą ci nieco dodatkowych kalorii, może spotkasz swojego lowelasa i...
— Morda w kubeł! — wydarła się, a w dormitorium momentalnie zaprzestano rozmów. Ciszę przegrywał jedynie odgłos szelestu papierków od słodyczy, dochodzącego ze strony łóżka Spinnet, która postanowiła zrobić porządki w swoich rzeczach. — Mów — dodała po chwili łagodniej, ostatecznie znajdując komfortową pozycje, a nowo przybyłej kąciki ust uniosły się delikatnie się po raz kolejny.
Promieniała. Szczęście, młodzieńcza beztroska oraz bezradność w walce z zauroczeniem odbijały wyraźne piętno na jej zachowaniu i wyglądzie. Zdjęła czapkę, buty odłożyła obok wyjścia, a rękawiczki schowała do kurtki. Szatę z godłem domu Godryka, przewiesiła przez ramę swojego łóżka. Została w przetartych, ciemnych jeansach i pasiastym golfie, z błyszczącymi oczami, czerwonymi policzkami, masą plastrów, świeżą blizną na policzku i kilkoma siniakami w okolicach kolan. Wyjęła z kieszeni spodni różdżkę. Jednym niezgrabnym ruchem nadgarstka rzuciła zaklęcie, które związało jej kłopotliwą czuprynę w wysoką kitkę.
— Więc... — zaczęła, robiąc krótką pauzę na zebranie myśli. Gryfonki zamieniły się w słuch, jak nigdy ciekawe, tego co Wendy ma im do przekazania. — Zaprosił mnie do Hogsmeade — wydusiła ostatecznie, a Rina otworzyła usta zszokowana, po czym zamknęła je natychmiast. Angelina stwierdziła w duchu, że wygląda przy tym jak ryba, ale nie skomentowała tego na głos, tylko poderwała się z miejsca i wyściskała swoją rezerwową.
— Mówiłam, że coś z tego będzie! — Odsunęła się od niej o krok, nadal trzymając ręce na jej ramionach.
— Tak cię odpicujemy, że normalnie cię nie pozna! — Pokiwała z powagą Alicja, wyciągając z buzi porzeczkowego lizaka, który nie wiadomo, kiedy się tam znalazł.
— Wolałabym, żeby mnie poznał — odparła nieco nieśmiało, gdy kapitan odeszła już od niej po tym ataku nagłej czułości. Alicja wywróciła oczami, jednak po jej twarzy cały czas krążyło niemal niezauważalne rozbawienie. Devir zaś zaśmiała się pod nosem, chowają twarz w rękaw swetra o kolorze kawy z mlekiem, która idealnie komponował się z jej śniadą skórą.
— I idzie z tobą sam, a nie z Fredem? — spytała ostrożnie jedna z nastolatek, a Wendy spoważniała w jednym momencie. Tego nie przemyślała.
Chciała spędzić czas tylko z George'em, nie zastanawiała się nad tym, czy Fred znajdzie sobie zajęcie. Cała perspektywa miłego czasu podczas sympatycznej rozmowy w przyjemnym pubie Pod Trzema Miotłami, wśród gwaru, sącząc piwo kremowe z pianką, cynamonem u góry i uśmiechającym się szeroko Weasleyem obok, mogłaby zostać porównana do bańki przebitej palcem przez niecierpliwe dziecko.
Wendy Humphrey wyglądała jakby ktoś wylał na nią wiadro lodowatej wody, a ona sama wylądowała z pojemnikiem na głowie.
— Ja... Nie wiem czy Fred idzie z nami — przyznała, nieco jąkając się na początku. Angelina uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco, po krótkiej wymianie spojrzeń z pozostałymi dziewczynami.
— Zajmę się Fredem na ten czas, nie martw się, Wendy. Martw się póki co tylko o to, co na siebie założysz, pechowcu nasz kochany.
To mój pierwszy komentarz pod tą serią, dlatego skomentuję raczej całość niż dwunastą część
Lubię George'a, miły, niezbyt spostrzegawczy i nieprzerysowany. Z kolei za Wendy nie przepadam, właśnie dlatego, że jest przerysowana ;D Zabieg celowy, więc nie krytykuję, zwyczajnie stwierdzam, postacie bardzo niemądre czy bardzo chamskie też łatwo mnie do siebie zrażają. Myślę, że wynika to z mojej ogólnej niechęci do przesady (trochę zjechałam z tematu, ups). Generalnie fan fiction mi się podoba, ciekawa jestem tego spotkania w Hogsmeade i no, chyba tyle, życzę weny